|
Z notki na okładce książki
Walka z Nićmi trwa już siedem lat. Sytuacja jest trudna, ale obrońcy Pernu coraz dokładniej przewidują miejsce ataku agresora. Niebezpieczeństwo zagrażać jednak z innej strony. Narasta konflikt pomiędzy jeźdżcami smoków z przeszłości, a współczesnymi wojownikami z Weyrów.
Recenzja
Drugi tom cyklu opowiada o jeźdźcach smoków, którzy bronią planetę Pern przed złowieszczymi opadami nici. Opowiada o ich trudzie nie tylko przy walce z nićmi, ale także przy próbie zjednoczenia Lordów Warowni i Władców Weyrów, a także o poszukiwaniach i znalezieniu nowego sposobu na nici.
Są tu intrygi, tragedie, uczucia. Są ludzie dobrzy i źli. Ci drudzy zwykle uciskają i wykorzystują tych pierwszych. Autorka tak nakreśla obrazy swoich postaci, aby od razu w nas wywołać sympatię lub antypatię. Zresztą robi tak w każdej powieści. Jednak ten tom w przeciwieństwie do innych, które czytałam, nie jest taki cukierkowy. Rozgrywają się pewne tragedie i nie wszystko kończy się dobrze. Niektóre momenty były zupełnie zaskakujące, ale inne wydarzenia dało się łatwo przewidzieć. Na początku można się trochę pogubić w natłoku bohaterów, ale szybko dochodzi się z nimi do ładu.
Miałam wrażenie, że te wszystkie wydarzenia są jakieś niespójne. Akcja rozgrywała się jakimiś takimi skokami. Autorka raz pisała o jednym, potem o drugim. Rozdrabniała się na poszczególnych bohaterów. Bardziej odpowiadała by mi wersja z jednym głównym bohaterem, ale oczywiście inni mogą woleć takie właśnie urozmaicenia.