|
Z notki na okładce
Służba w Straży Nocnej bynajmniej nie należy do zajęć zapewniających spelndor i powszechny szacunek, a cóż dopiero mówić o dowodzeniu tą formacją. Niestety, kapitan Vimes nie ma wyboru, szuka więc pociechy na dnie butelki, jego dwóm podwładnym zaś nie pozostaje nic innego jak staranni unikać miejsc, gdzie może zostać popełnione jakiekolwiek przestępstwo.
Wszyscy zdążyli przywyknąć do tej sytuacji, lecz pewnego dnia wybucha potworne zamieszanie: oto do Ankh-Morpork przybywa przerośniety krasnolud Marchewa i postanawia zostać najlepszym strażnikiem w historii miasta - nawet gdyby musiał aresztować wszystkich jego mieszkańców...
Recenzja
Maciek Śnieżek Smoki, królowie i strażnicy