|
Fragment recenzji
Lem, chcąc czy nie chcąc, wytwarza obecnie obiekty kultury; problematyka dzieła nie wiąże mu się na poziomie indywidualnego dramatu, lecz na poziomie globalnego sporu idei. Jest to uzasadnione o tyle, że również problemy naszego świata są nie do rozwikłania na poziomie jednostkowym i trzeba je będzie gryźć globalnie.
Tak więc, może poza zakończeniem, przygoda Tichego na Encji nie zyskuje tej autopsyjnej intensywności, jaka była jeszcze w Solaris czy Niezwyciężonym. I z tego zapewne powodu mistrz już od lat zostawia na zakrętach całe masy nie nadążających czytelników spragnionych wartkich przejrzystych fabuł.
Na szczęście, czy na nieszczęście, dzisiejszy czas przysporzy mu, przynajmniej w Polsce, nowych czytelników, nową publiczność, dla której problematyka społeczna i pytania o granice socjalnego zorganizowanego szczęścia nie są ani fantastyczne ani abstrakcyjne.
drukuj | odsłon: 24