|
Z notki na okładce
Nieznana, leżąca w centrum galaktyki cywilizacja przygotowuje się do epokowego wydarzenia - startu najwspanialszego, najpiekniejszego i najnowocześniejszego krążownika w dziejach, Titanica. Oczom Ziemianina przypomina on połączenie grobu Tutenchamona, Wenecji i siedziby Chryslera, lecz mniej zaściankowi mieszkańcy naszego wszechświata z pewnością zauważą, że jest to dzieło Lewinusa, najwybitniejszego architekta w dziejach galaktyki.
Olbrzymi, bajeczny statek sunie po doku, nabiera prędkości, nieco się kołysze, chwieje, zbacza znacznie z kursu i - nim rozsieje wokół straszliwe spustoszenie - przechodzi Rozległą Spontaniczną Zapaść Istnienia, po czym w ciągu kilku zaledwie sekund nadciąga kres zdumiewającego, oszałamiającego przedsięwzięcia. A to dopiero początek opowieści...
Komentarz
Tylko dlaczego liniowiec, a w ostateczności statek kosmiczny nazywany jest tu uparcie krążownikiem? Coś dla wielbicieli dziwacznego humoru wciśniętego do nonsensownej fabuły pełnej papierowych postaci powiązanych garścią nijak nie pasujących do siebie symboli.