|
Z notki na okładce
Nieznana, leżąca w centrum galaktyki cywilizacja przygotowuje się do epokowego wydarzenia - startu najwspanialszego, najpiekniejszego i najnowocześniejszego krążownika w dziejach, Titanica. Oczom Ziemianina przypomina on połączenie grobu Tutenchamona, Wenecji i siedziby Chryslera, lecz mniej zaściankowi mieszkańcy naszego wszechświata z pewnością zauważą, że jest to dzieło Lewinusa, najwybitniejszego architekta w dziejach galaktyki.
Olbrzymi, bajeczny statek sunie po doku, nabiera prędkości, nieco się kołysze, chwieje, zbacza znacznie z kursu i - nim rozsieje wokół straszliwe spustoszenie - przechodzi Rozległą Spontaniczną Zapaść Istnienia, po czym w ciągu kilku zaledwie sekund nadciąga kres zdumiewającego, oszałamiającego przedsięwzięcia. A to dopiero początek opowieści...
Komentarz
Tylko dlaczego liniowiec, a w ostateczności statek kosmiczny nazywany jest tu uparcie krążownikiem? Coś dla wielbicieli dziwacznego humoru wciśniętego do nonsensownej fabuły pełnej papierowych postaci powiązanych garścią nijak nie pasujących do siebie symboli.
28 czerwca 1999