Niełatwe pytania o rzeczywistość
MatrixMatrix to ważny film. Nie dlatego, że stał się tak zaskakująco popularny, by dorównać nowym Gwiezdnym wojnom. Nie dlatego też, że zastosowano w nim niesamowite wręcz efekty specjalne. Jest to film, który – w całym tym sosie pogoni, walk, futurystycznych gadżetów – opowiada o współczesnym świecie, stawia istotne pytania dotyczące rzeczywistości. Dotyczące każdego z nas.
Trinity (grana przez Carrie-Anne Moss - stylową, seksowną i lekko opiekuńczą zarazem) spotyka na dyskotece programistę i hakera Neo (ciągle chłopięcy Keanu Reeves). Szepcze mu do ucha jego najskrytsze pragnienia... które są niczym innym jak chęcią poznania mechanizmów rzeczywistości. Neo chce zrozumieć świat, w którym żyje, poznać ludzi, którzy mogą mu o tym powiedzieć. Jak my wszyscy.
Po Thomasa Andersona, programistę w firmie komputerowej, przychodzą ludzie nieodparcie kojarzący się z agentami rządu amerykańskiego. Pokazują mu akta z jego obserwacji; wiedzą już, że prowadzi on podwójne życie: w dzień jako programista, w nocy – jako haker Neo. "Jedna z tych dróg ma przyszłość, a druga – nie", mówi mu wtedy jeden z agentów. To wybór wielu z nas: spokojnie życie i kariera zawodowa albo realizacja swych pragnień, działanie na własny rachunek, wolność prowadząca aż do granic prawa i na skraj społeczeństwa. Nietrudno się jednak domyśleć, co wybierze Neo.
Gdy wreszcie spotyka Morfeusza, ten opowiada mu o rzeczywistości – o tym, że Neo, tak jak niemal każdy mieszkaniec tego świata, znajduje się we więzieniu swego umysłu. Pokazuje mu ją od podszewki. Rzeczywistość jest przerażająca, a droga do jej naprawienia – trudna.
Nie jest to film za ani przeciw komputerom – bo to one, połączone ze sobą i wyposażone w sztuczną inteligencję odgrywają tu rolę Wielkiego Brata - ani przeciwko rządom, choć tak może się po części wydawać. Pokazuje on tylko, w jaki kierunku rozwija się nasz świat – gdzie może zajść... gdzie go doprowadzimy. Odpowiedzią jest zmiana go w coś innego, lepszego; w co jednak – nie wiemy; twórcy filmu zbyt skupili się na samej złej stronie i zmaganiach z nią.
Od początku niemal snuje się delikatny wątek romansowy. Już pierwsze spotkanie Neo i Trinity jest zbyt elektryzujące, by pozostała zwykłym posłańcem Morfeusza. Trinity wierzy w Neo i jej uczucie, przebijające się do zakopanego w kodach i procesorach chłopaka, stanie się istotnym elementem całej historii.
To co przyciąga nas do filmu to także jego mistyka: delikatna, wpisana w filozofię walki, poznania i samodoskonalenia. Tajemniczy Morfeusz jawi się tu jeśli nie jako Bóg, to przynajmniej prorok, znający rzeczywistość lepiej niż ktokolwiek inni. Jednak to nie on może zwyciężyć; potrzebny jest ktoś już dziś obdarzony specjalnymi talentami, kto zgodnie ze wskazówkami Morfeusza stanie do walki o zbawienie świata.
Z pewnością Matrix wpisuje się w coraz szerszy nurt filmów o hakerach, staje godnie obok Sneakers czy Hackers, nie wspominając już o klasycznych Grach wojennych. Bohater tych filmów – znawca komputerów, osoba pozostająca w pewnej niezrozumiałej a fascynującej zwykłych śmiertelników wspólnocie ludzi przekazujących sobie dyskietki z danymi mogącymi zniszczyć świat i wywołującymi czary z klawiatury – ma jednak zwykle skromniejsze cele.
Jest osobą wyjątkową nie dlatego, że potrafi coś zrobić, ale dlatego, że potrafi inaczej myśleć... dlatego może dokonać tak wiele. Chce zwykle coś wygrać, uratować siebie, przyciągnąć uwagę dziewczyny... chce żyć tak właśnie jak dotychczas, by coraz lepszy w tym co robi, zwycięski i niepokonany. W Matrixie staje się on połączeniem rewolwerowca, komandosa i... zbawiciela. Nieświadomie, a może tak nie do końca nieświadomie, film ten gloryfikuje hakera w sposób dotychczas niespotykany.
Oczywiście jest to tylko metafora i dwadzieścia lat wcześniej twórcy filmu zapewne użyliby innej postaci, innego języka przedstawiającego ich punkt widzenia. Jednak dziś takie posunięcie w dużym stopniu zdecydowało o sukcesie filmu, a zarazem – będzie miało spory wpływ na wszystkich go oglądających. Dziś nośnikiem stylu życia i sposobu myślenia są media, a najsilniej oddziaływującym środkiem przekazu są film i telewizja. Matrix w kinie, na kasetach wideo i DVD... jego nieuchronnie zbliżające się kontynuacje – jest bardzo silnym głosem w dyskusji o naszej rzeczywistości. I jak każdy silny czynnik – nieco ją zmienia.
3 marca 2002