Po drugiej stronie drzwi

Million otwartych drzwi

John Barnes w Millionie otwartych drzwi opowiada o różnicach kulturowych, o tym jak jedne kultury upadają same, a inne wskutek interwencji politycznej i militarnej. W jego świecie wszystko wskazuje na to, że nieuchronnie zwycięży jedna, stanowiąca konglomerat pozostałych, wsparta przez międzygwiezdny handel i biurokratów kontrolujących połączenia komunikacyjne.

To dobra lektura w czasach, gdy wszystko wydaje się łączyć, gdy otwierają się drzwi, a czasem nie wiemy jeszcze, że otwierając drzwi i przechodząc przez nie - nie mamy już powrotu, że wkrótce nie mamy do czego wracać.

Bohater jego powieści, Giraut Leones, jest typowym przedstawicielem kultury Nou Occitan, kultury która ma w sobie wiele z hiszpańskiej okresu płaszcza i szpady czy francuskiej muszkieterów. Męska solidarność, pojedynki i uwielbienie dla kobiet, a także służąca im sztuka... to wnętrza knajp, wino i wycieczki po nowe wrażenia kształtują młodych ludzi.

W tą kulturę wdziera się - wraz ze skoczkami, urządzeniami pozwalającymi na przeniesienie się z planety na planety w krótkim czasie - kultura międzygwiezdna, zdrodzona z naśladownictwa Ziemi i podobnych jej planet, przewodzących w grupie Tysiąca Kultur. Giraut i jego przyjaciele reagują instynktownie, zgodnie ze swym wychowaniem: pojedynkują się z wyznawcami nowej kultury, wygrywają... na razie. Ale gdy jego kochanka okazuje się również być dogłębnie zafascynowana międzygwiezdnymi popłuczynami, a najlepszy przyjaciel umiera - Giraud chce się wyrwać.

Przenosi się więc ze swymi znajomymi do Kaledonii, kultury purytańskiej, silniej religijnej, z centralnie sterowaną gospodarką i dość autorytarnym systemem rządów. Tam otwiera rodzaj ośrodka kultury, gdzie chce pokazać miejscowym zalety swej kultury, bardziej jednak chce zapewne zachować jej przejawy w sobie. Staje się instruktorem i przewodnikiem dla młodych, nieprzystosowanych ludzi... którzy staną się zarzewiem buntu.

Kaledonia jest w przededniu tego, przez co już przeszła Nou Occitan - otwarcia na pozostałe kultury, na wszystkie ziemskie światy, przez zainstalowanie skoczków i dopuszczenie do międzyplanetarnej wymiany towarów. Jednak przybycie ludzi z Nou Occitan i nawiązanie stosunków handlowych burzy stabilność polityczną Kaledonii, doprowadza do przewrotów i zamieszek. Nie minie sporo czasu i również ta kultura się zmienia.

A Giraut przez swe innoplanetarne doświadczenia zaczyna podchodzić z dystansem również do swojej kultury, widzi w niej nie tylko młodych chłopców zagarniających sławę i splendor teatralnego dworu królewskiego. I gdy wybiera wybiera wreszcie swą przyszłość, są nią nowe drzwi, przez które przejdzie wraz z dziewczyną, na którą jeszcze rok wcześniej drugi raz by nie spojrzał...

Powieść czyta się szybko, i łatwo łapie w swe objęcia, już pierwszym rozdziałem, doskonale wprowadzającym w kulturę Nou Occitan, spokojnie mogącym funkcjonować jako oddzielne opowiadanie. Bohaterowie zmieniają się, wpływają na siebie, dochodzi do konfliktów i nieuczekiwanych sojuszy... dzieje się to szybko, tak że autorowi parę rzeczy umyka, zostawia je niedopowiedziane, jak Święty Michał, druga i jak można się domyślać, oparta na prawiosławiu kultura zamieszkująca tą samą planetę co Kaledonia. Ale może to właśnie otwarte drzwi dla dalszych przygód Girauta...?

Jarosław Zieliński

30 października 1999

John Barnes
Million otwartych drzwi
Mag, Warszawa 1999

Jarosław Zieliński, Po drugiej stronie drzwi, Altamagusta.pl, 30 października 1999