Jak dalece zniewolić?

Stan niewolności

Jednym z najbardziej fascynujących problemów, jakimi zajmuje się fantastyka naukowa, jest rozważanie możliwych konsekwencji pojawiania się nowych wynalazków wprowadzania nieznanych dziś technologii, wykorzystywania wiedzy, o której możemy dopiero marzyć. Mogą to być nie tylko odkrycia typowo techniczne, jak napęd międzygwiezdny czy wehikuł czasu, ale także te z dziedziny biologii lub nauk społecznych. Być może dzisiejsze rozważania pomogą nam kiedyś łatwiej uporać się z podobnymi problemami?

W Stanie niewolności Lois McMaster Bujold zadaje pytanie o to, jak dalece możemy przekształcić człowieka w swym pędzie do eksploatacji kosmosu, a przy tym - jak dalece możemy go zniewolić dla osiągania coraz większych zysków.

Na odległą placówkę międzygwiezdnej koporacji GalacTech przybywa Leo Graf, jej doświadczony pracownik. Przybywa, by przeprowadzić dla miejscowej załogi szkolenia z dziedziny spawalnictwa i pracy w stanie nieważkości. Trafia w sam środek tajnego projektu korporacji, który dotyczy stworzenia drogą inżynierii genetycznej ludzi o drugiej parze rąk zamiast nóg oraz innych udoskonaleniach wewnętrznych, w tym bardziej odpornych na promieniowanie i zanik mięśni w nieważkości. Taka odmiana człowieka jest w założeniu lepiej przystosowana do wykonywania zadań w warunkach zerowej grawitacji.

Tysiąc takich czworączków, jak się ich oficjalnie nazywa, wyhodowano w inkubatorach, dalej mają się już samodzielnie rozmnażać. Stanowią wyposażenie korporacji... są więc po prostu jej niewolnikami. A to oznacza, że można je przetasowywać jak inne lementy wyposażenia, rozłączać kochające się pary, wyznaczać partnerów rozpłodowych jak na krowim pastwisku.

Jednak czworączki są żywymi ludźmi, a ich skryte działania nie mogą budzić entuzjazmu opiekującej się nimi korporacji, nawet gdy jest to potajemne oglądanie przemyconych do habitatu romansideł. Jeszcze gorzej zostaje przyjęta uderemniona ucieczka kilku z nich. Zaczyna narastać konflikt między nimi a korporacją, konflikt w którym pracownicy GalacTech zaczynają przypominać już nie troskliwych opiekunów, ale strażników więziennych.

Po stronie czworączków staje Leo Graf, ucząc ich nie tylko tajników spawalnictwa, pracy w zespole i uczciwości, ale i doradzając tym doskonale czującym się w swoim otoczeniu, ale niedojrzałym psychicznie i społecznie ludziom. "GalacTech jak każda firma, to tylko sposób, jeden ze sposobów, w jaki ludzie się organizują, by wykonać robotę, która jest zbyt duża, żeby ktokolwiek poradził sobie z nią sam. Nie jest Bogiem, nie jest nawet istotą. Nie ma własnej woli. To tylko grupa pracujących ludzi" - mówi im o korporacji.

Na szali staje nie tylko sposób życia tych genetycznie zmodyfikowanych ludzi, ale nawet ich życie. Czy uda im się wygrać - po prostu się uwolnić? Kto okaże się wrogiem, a kto sojusznikiem?

Bujold stworzyła żywą i interesującą opowieść, pełną naiwnych wyobrażeń, nieprzewidzianych wydarzeń i heroicznych czynów. Pokazała w niej przy tym, że nie można spętać ludzi ani nawet supernowoczesną techniką, ani przepisami czy lojalnością wobec pracodawcy. Bezosobowe zło i nieczułość korporacyjnego molocha może być pokonane oddaniem i miłością pojedynczych ludzi... Lecz czy naprawdę tak jest dziś, czy może być jutro? Możemy to sprawdzić tylko na własnej skórze.

Jarosław Zieliński

20 listopada 1999

Lois McMaster Bujold
Stan niewolności
Prószyński i S-ka, Warszawa 1997

Recenzja ta ukazała się 18 listopada 1999 roku na pl.rec.fantastyka.sf-f.

Jarosław Zieliński, Jak dalece zniewolić?, Altamagusta.pl, 20 listopada 1999