Rozkosz nie tylko dla zmysłów

Seksmisja

Trudno cokolwiek napisać o tak kultowym filmie jak Seksmisja... Można w każdym razie śmiało powiedzieć, że jest to największe dokonanie polskiej kinematografii z dziedziny fantastyki.

Dwóch mężczyzn poddaje się eksperymentowi mającemu na celu zbadanie reakcji ludzkiego organizmu na długotrwałą, bo trzyletnią, hibernację. Zostają oni jednak obudzeni po... pięćdziesięciu latach w dziwnym i niesamowitym państwie, w którym mężczyźni są wyłącznie niemiłym wspomnieniem...

Film koncentruje się na dialogach. Błyskotliwe wręcz rozmowy Maksia i Albercika są jakością samą w sobie, a gdy dołożymy do tego jeszcze zaskakujące i irracjonalne elementy świata (ładnych!) kobiet – który nawiasem mówiąc lekko trąci Orwellem – oglądanie staje się rozkoszą nie tylko dla zmysłów, ale również dla umysłu.

Muzyka – jak zwykle u Machulskiego – Henryk Kuźniak, który wykazał się zarówno umiejętnościami tworzenia ścieżki dźwiękowej typowej dla polskiego kina fantastycznego lat osiemdziesiątych (coś a la Akademia Pana Kleksa), jak i tradycyjnym motywem rodem z Vabank. W epoce Armageddonów i Dni Niepodległości scenografia pozostawia oczywiście wiele do życzenia, ale ani razu jeszcze nie popsuła mi oglądania tej wspaniałej komedii, a wręcz ma swój specyficzny klimat.

Wszystko to sprawia, że średni zapewne dla widza z zagranicy film, dla Polaków jest perełką, którą można oglądać na okrągło. Dość powiedzieć, że jedyną oryginalną kasetą video, jaką mam w domu jest właśnie kaseta z Seksmisją. Z całego serca polecam.

Jarosław Zieliński

10 stycznia 2000

Jarosław Zieliński, Altamagusta, Altamagusta.pl, 2 kwietnia 2004