W stronę człowieczeństwa

Człowiek przyszłości

Isaac Asimov jest jednym z najsłynniejszych pisarzy zajmujących się w swojej twórczości robotami. W Polsce już od kilkudziesięciu lat jest znana jego powieść Pozytronowy detektyw - mistrzowskie połączenie kryminalnej intrygi z fantastyką. Także jedną z centralnych postaci jego słynnego cyklu Fundacja jest robot.

Napisany wraz z Robertem Silverberigem Pozytronowy człowiek powstał dużo później, jako jedna z ostatnich powieści Asimova. Jego treścią jest trwająca całe dziesięciolecia walka robota o to, by stać się coraz bardziej ludzkim, tak ludzkim, by być zdolnym nawet... umrzeć. Jest to powieść naprawdę dobra, choć czasem idea przewodnia nieco przytłacza akcję, nie zostawia miejsca na pokazanie bliżej postaci, oprócz centralnej – wyjątkowego sród swoich robota NDR-113, znanego później jako Andrew Martin.

Ekranizacja Pozytronowego człowieka, znana pod tytułem Człowiek przyszłości jest zaskakująco dobra. Dodany został wątek romansowy, przerobiono też - z wyraźną korzyścią - partie dotyczące kolejnych modyfikacji czyniących z robota Andrew istotę ludzką. Tam, gdzie w powieści znaleźć można tylko suchy krótki opis - w filmie dodano proste, wręcz symboliczne sceny, dużo lepiej charakteryzujące postacie i przedstawiające rozwój zdarzeń niż ich powieściowe pierwowzory.

Wiele dla filmu zdziałała dobra obsada aktorska, ze znakomitym Robinem Williamsem jako Andrew Martinem, Samem O’Neilem jako jego właścicielem i Oliverem Plattem jako konstruktorem wprowadzającym owe prowadzące ku człowieczeństwu modyfikacje. Specjalne miejsce należy się Embeth Davidtz w podwójnej roli – nastoletniej córki właściciela Amandy i wiele lat później - jej wnuczki Portii, pierwszej jako przyjaciółki Andrewa, a drugiej - w końcu partnerki życiowej. Nawet tak drugoplanowe postacie jak robot Galatea (grana przez Kiersten Warren), są dobrze zarysowane i osadzone w całym uniwersum przyszłości.

Film jest zabawny, ale potrafi być także wzruszający. Wątek miłosny i talent komediowy Robina Williamsa sprawiają, że nie jest tak poważny - by nie powiedzieć nudny – jak miejscami bywa powieść, na której się opiera.

Nasuwa się nieuchronne porównanie z A.I.. Jednak Człowiek przyszłości nie ma takiego rozmachu fabularnego i kalejdoskopu efektów specjalnych, jak dzieło Stevena Spielberga. Jest, można stwierdzić, bardziej... zwyczajny, o ile tak można powiedzieć o filmie opartym na oryginalnym i tkwiącym głęboko w fantastyce pomyśle Asimowa i Silverberga.

Warto go obejrzeć, podobnie jak warto przeczytać powieść, w dowolnej kolejności; dobrze się uzupełniają.

Jarosław Zieliński

5 lipca 2003

Człowiek przyszłości
Bicentennial Man (USA 1999)
Występują: Robin Williams, Embeth Davidtz, Sam Neill, Oliver Platt

Jarosław Zieliński, W stronę człowieczeństwa, Altamagusta.pl, 5 lipca 2003